Witajcie kochani w kolejnym nagraniu z Mojej Szuflady. Piotr Witek się kłania.. W dzisiejszym odcinku zapraszam Was na demonstrację Tyflo sprzętu. Już dawno nie było takiego urządzenia w mojej szufladzie. Tym razem jest to udźwiękowiony Airfryer firmy Cobolt. W pełni dostępne urządzenie dla osób niewidomych i słabowidzących. Jak wygląda, jak działa zapraszam na demonstrację. No dobra, to trzymam w rękach przed sobą na blacie frytkownicę Airfryer Cobolt. Kupiony u polskiego dystrybutora. Bardzo dziękuję za super obsługę śląskiemu oddziałowi. I co do zasady. Przede wszystkim zdziwienie, bo myślałem, że będzie to o wiele większe. Osobom, które nie mogą tego zobaczyć powiem, że Airfryer najbardziej przypomina beczkę 5 litrową piwa. Taką puszkę 5 litrową, ewentualnie butlę 5 litrową na wodę. Jest to plastikowe. Słyszycie, że jest to plastikowe. Od frontu znajduje się uchwyt w formie klamki mocowanej pionowo. Na jego górze jest suwak. Gdy ja go naciskam teraz, łapiąc klamkę, popycham go do przodu. Wysuwając jedną z komór, bo to jest jednokomórowa frytkownica. W środku, jak tutaj część osób może zobaczyć, znajdują się frytki. No bo w końcu frytkownica. Zamykamy ją z siłą, bo to jest solidna konstrukcja. Wygląda na to, że ona sporo wytrzyma. Wyświetlacz jest nad uchwytem. Po jego dwóch stronach znajdują się po dwa przyciski. Jeden znajduje się na dole. Są to przyciski sensory dotykowe, ale otoczone takimi plastikowymi obwódkami. Wyświetlacz. Włączam, naciskając guzik ten nad klamką. Urządzenie powinno się włączyć. Włączam się. 190 stopni Celsjusza. Słyszycie jak urządzenie mówi. Mówi po polsku. U naszego dystrybutora w Polsce kupujemy wersję polską. Gdybyście kupowali za granicą, pewnie inne języki można zamówić. A języki są różne. Przyciski po prawej i po lewej. Na górze po prawej dodajemy. Jest plusik. Po lewej jest minusik. Pod minusikiem znajduje się przycisk do zmiany definiowanych programów kulinarnych. Ziemniaki. 180 stopni Celsjusza. Ryby. 180 stopni Celsjusza. 20 minut. Warzywa. Mięso. 180 stopni Celsjusza. Drób. 190 stopni Celsjusza. 20 minut. Mamy kilka programów. Przy każdym słyszymy informacje ile czasu trwa obróbka termiczna i z jaką temperaturą. Te wszystkie informacje także wyświetlane są na kontrastowym wyświetlaczu. Mamy jeszcze jeden program. Domyślne. 200 stopni Celsjusza. 18 minut. Domyślne. 200 stopni i ileś tam minut. 17 minut. 16 minut. 17 minut. Ja teraz sobie ustawię. 12 minut. 11 minut. 10 minut. 9 minut. 8 minut. Ach powiedzmy 7 minut. Teraz zmieniamy temperaturę. Schodzimy sobie do 160 stopni Celsjusza. I aby rozpocząć proces obróbki termicznej. Jeszcze raz stukam w przycisk włącznika. Rozpoczynam. 160 stopni Celsjusza. 7 minut. I w tym momencie zaczyna się proces rozmrażania. Urządzenie będzie przez 7 minut rozmrażało. Będzie informowało mnie co minutę o upływającym czasie. A w połowie tego czasu zawoła mnie, żebym obrócił produkty znajdujące się w komorze urządzenia. Także wracam do Was w połowie procesu rozmrażania i odparowywania mrożonych frytek. Pozostałe 4 minuty. Usłyszeliśmy, że pozostały 4 minuty. Takie komunikaty pojawiają się dosłownie co minutę. Jeśli czas spadnie poniżej 10 minut. A od minuty do końca procesu obróbki termicznej te komunikaty pojawiają się co 10 sekund. Zaraz powinien pojawić się komunikat o tym, aby obrócić potrawę znajdującą się w środku. Oczywiście w przypadku frytek wystarczy nimi odpowiednio potrząsnąć i je przemieszać. Zaraz zobaczymy. Mamy na to 15 sekund. Oczywiście w cudzysłowie. Bo na 15 sekund urządzenie wstrzymuje odliczanie. Później oczywiście czas liczony jest dalej. Tak więc nawet jeśli obrócenie potrawy zajmie nam więcej czasu. To nic nie szkodzi. Po prostu będziemy mogli na nieco dłużej zostawić urządzenie działające. Dodam jeszcze, że samo urządzenie... O! Przewróć potrawę. Więc ja wyciągam. Tak. Przewróć potrawę. Mieszam. Tak. Obracamy sobie. Przewróć potrawę. To jest dopiero rozmrożone. Więc ja to robię rękami. Nie ma najmniejszego problemu w tym, żeby to w tym momencie zrobić sobie tak po kawalerysku. Dobra. Niech to się ułoży. Wkładam z powrotem. I automatycznie urządzenie zaczyna działać dalej. Bardzo fajnie pokazuje wszystko kontrastowy wyświetlacz. Gdzie białe napisy są na czarnym tle. Jak wspomniałem urządzenie jest bardzo głośne. Także nie polecam korzystania z niego po godzinie 22.00. No chyba, że chcecie sąsiadów zaprosić na gorącą kolację. Pozostała jedna minuta. Teraz będziecie mogli zobaczyć jak anonsowane jest ostatnie sekundy praktycznie. Pozostało 50 sekund. Jest to trochę irytujące. Jak wspomniałem jeśli macie więcej rzeczy się dzieje w kuchni i urządzenie ciągle wam coś za plecami mówi. Ale przynajmniej nie możecie powiedzieć, że nie macie kontroli nad tym co się dzieje. W momencie gdy urządzenie skończy odliczanie poinformuje nas, że pojawi się dźwięk, który się nie pojawi. Po prostu komunikat jest dźwiękiem o zakończeniu procesu. I następnie co 20 sekund będzie nas informował o tym, że sama komora tego airfryera jest gorąca i że mamy na nią uważać. Dźwięk na zakończenie. Zwróćcie uwagę, że ostrzega nas urządzenie, ale urządzenie nadal pracuje. Tak więc żeby je zatrzymać muszę otworzyć komorę airfryera i w tym momencie on dopiero sobie wyłącza grzanie. Ja w tym momencie przemieszam jeszcze frytki. Wysoka temperatura piekarnika. Puszczę je jeszcze na 12-14 minut, żeby były fajnie chrupkie i wrócę do was z podsumowaniem. Zbliżamy się pomalutku do finału już smażenia ostatecznego frytek. Ustawiłem tutaj 13 minut na 190 stopni. Zaraz zobaczymy jak te frytki nam doszły, czy będą chrupkie czy nie. Taka dwuetapowa procedura pozwala odparować się fryteczką. Dzięki temu powinny się wypiekać na chrupką. Zaraz sprawdzimy czy nam się ta sztuka spiwała. Słyszycie pewnie, że za mną na piesu dochodzi rybka. Zaraz będziemy mieli typowo brytyjskie danie z brytyjskiej frytkownicy Air Fryer Cobbold. Zobaczmy. Brzmią na ucho jakby były fajnie wypieczone. Sprawdźmy. Aż są chrupkie. Wygląda więc na to, że się udało. Biorę jeszcze jedną podkradnę, resztę schowam. Niech cieple frytki zaczekają do momentu aż dojdzie nam rybka. Mieliście okazję zobaczyć jak działa Air Fryer firmy Cobbold w praktyce. Co ja sądzę o tym urządzeniu? Ja nie jestem kucharzem, bo tutaj u nas Alicja ma 25 lat doświadczenia jeśli chodzi o sferę kulinarną. Gotuje fantastycznie, więc Air Fryer jest to dla nas raczej taki dodatek, żeby czasem coś podgrzać i tyle. Przede wszystkim jest to ukłon w moją stronę, bo jestem totalnie niepełnosprawny kulinarnie. I dla takich osób jak ja to jest właśnie doskonałe urządzenie. To jest też doskonałe urządzenie dla osób, które nie mają piekarnika u siebie w domu i chcą sobie samemu coś przyrządzić. Bo jest to też stosunkowo małe urządzenie, jednokomorowe. Dostępne jest też w wersji dwukomorowej, ale ono posiada dość niską moc, 1500 W. To większe urządzenie bodajże 1700, więc to jest stosunkowo mało. No ale jest to urządzenie udźwiękowione, pod tym względem działa fajnie. To, że wspomniałem, że jest głośne nie chodziło mi oczywiście o jego pracę, ale o gadatliwość. Nie można tej gadatliwości ściszyć, nie można tej gadatliwości wyłączyć. Musicie pogodzić się z tym jak głośno to to gada. I to tyle z mojej strony. Pamiętajcie o zasubskrybowaniu kanału i pamiętajcie o tym, żeby polubić i powrócić do filmów z Mojej Szuflady. Już Was zapraszam na kolejne vlogi z Mojej Szuflady. A na dzisiaj to już wszystko, kłaniam się nisko - Piotr Witek.